14.04.2017

Rozdział 037 - To ty się zmieniłaś.

9 komentarzy:

14 lipca 2015r. (wtorek)

Znalezione obrazy dla zapytania Violetta rozmawia przez telefon gif

Rozdział dedykuję Alexis Blanco ❤

Violetta
Tydzień później, rano po śniadaniu jeszcze sprawdziłam dokładnie, czy wszystko spakowałam i, gdy byłam gotowa, wyszłam z hotelu. Podałam kierowcy swoją walizkę i wsiadłam do autokaru. Gdzieś tak pod koniec siedział Diego z wolnym miejscem obok siebie. Zapewne czekał na mnie. Uśmiechnęłam się, gdy mnie spostrzegł. Usiadłam obok niego i mocno się w niego wtuliłam.
- Cześć, skarbie. - wyszeptał.
- Hej. - odsunęłam się i spojrzałam mu w oczy. Posłał mi ciepły uśmiech i wbił się namiętnie w moje usta.
- Ooo, gołąbeczki. - skomentowała Ludmiła przechodząc między fotelami.
Zarumieniłam się.
- Jakie masz różowe policzki. - zaśmiał się Diego dotykając ich palcami.
Zmarszczyłam brwi.
Parsknął śmiechem i dał mi krótkiego buziaka.
- Dobrze dzieciaki! Siadajcie na swoje miejsca. Podczas jazdy nie wstajemy. Później, gdy będziemy lecieć samolotem, trzymamy się razem. - krzyknął opiekun. Zaraz potem wyjechaliśmy.
W domu byliśmy ok. 17. Z lotniska odebrał mnie i Federico tata. Pobiegłam do niego i mocno go przytuliłam. Czuję, że od śmierci mamy jestem z nim bardzo związana. Polepszyły się nasze kontakty. Myślę, że to dlatego, że tata wie, że zarówno ja, jak i mój brat potrzebujemy mamy i stara się być i mamą, i tatą. Bardzo się stara to w nim doceniam. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę domu. To tak ok. 30 km.
- Jak było? Opowiadajcie. - tata spojrzał do lusterka, aby mnie zobaczyć, bo siedziałam z tyłu.
- Było super! Nagraliśmy własną piosenkę, nauczyliśmy się układu tanecznego, a później nagraliśmy teledysk na ogromnym stadionie! To było niesamowite, tato. Czułam się jak piosenkarka. Chciałabym kiedyś osiągnąć taki sukces. Wiesz tato, jaka tam była piękna pogoda? Niby w Buenos Aires też świeci codziennie słońce, ale tam jest taki inny klimat, inne powietrze. Kocham to miejsce. - opowiadałam zachwycona.
Tata się zaśmiał.
- Właśnie widzę, że tacy jacyś bardziej opaleni wróciliście. W takim razie cieszę się, że pieniądze na obóz nie zostały wyrzucone do śmieci. A poznaliście jakieś nowe osoby? - zapytał.
- Tak, było wiele ludzi ze Studia. Niektórzy dopiero będą zdawać do niego, tak jak Violetta, ale raczej większość znałem. Fajna ekipa była i cieszę się na myśl, że może jeszcze zobaczymy się w przyszłym roku w Studio. - powiedział.
- No to super. - uśmiechnął się tata patrząc na drogę.
- A tak w ogóle to wiesz, że Vilu ma nowego chłopaka? - zaczął Fede.
Kopnęłam nogą w fotel brata. Ten zaśmiał się, a tata tego nie zauważył.
- Tak? - ponownie spojrzał na mnie w lusterko. - Kto?
- Diego. - odpowiedziałam zawstydzona.
- Diego? Ten co ostatnio był u nas i robiliście razem pizzę, tak? - pytał.
- Tak. - skinęłam głową.
- Szybka jest. Niedawno z Leonem zerwała i teraz znalazła nowego. - zaśmiał się Fede.
Ewidentnie chciał mi podokuczać.
- Diego potrafił mi pomóc i pocieszyć, kiedy było mi naprawdę źle. Pomógł mi zapomnieć o Leonie, o osobie, która mnie skrzywdziła. To nie było takie łatwe, a jednak udało mu się. Kocham go. Proszę, uszanujcie to. To moja decyzja. - mówiłam smutniejąc.
- Dobrze, spokojnie córeczko. Wszystko rozumiem. Mam tylko nadzieję, że nie skrzywdzi cię tak, jak Leon. Przyjdzie jeszcze kiedyś do nas Diego? -
- Na pewno. -  zapewniłam.

Tata zaparkował samochód pod domem i wysiadł.
- Wyjmijcie torby z bagażnika. - powiedział.
Wziął moją większą walizkę i poszedł z nią do domu. Podeszłam do bagażnika, tak jak Federico.
- Dzięki. - rzuciłam oschle wyjmując swoją mniejszą walizkę.
- Gdyby nie ja, to byś w ogóle mu o tym nie powiedziała. - odparł.
- Powiedziałabym.
- Znam cię, zbyt bardzo się wstydzisz.
- Chciałam mu to powiedzieć sama, okey? Nie musiałeś za mnie mówić, dałabym sobie sama radę. - odeszłam kierując się do drzwi wejściowych.
Przywitałam się z ciocią, a później zjedliśmy wspólną kolację. Po posiłku poszłam do swojego pokoju i mimo, że byłam wykończona podróżą, wzięłam się za rozpakowywać je walizek. W pewnym momencie ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę! - krzyknęłam.
Do pokoju wszedł Federico. Spojrzałam na niego i powróciłam do poprzedniej czynności.
Kątem oka widziałam, że usiadł na łóżku. W pokoju słychać było jedynie odgłos szurającej po podłodze walizki. Nie wiedziałam, po co przyszedł.
- Przepraszam. - powiedział w końcu.
Nie podniosłam głowy.
- Serio, przepraszam. - powtórzył.
Spojrzałam się na niego.
- Nie powinienem mówić. Zrobiłem błąd, bo to jednak twoja sprawa. Przepraszam. - dał mi buziaka w policzek.
- Okey, stało się, trudno. Przynajmniej mam to już za sobą. - usiadłam na łóżku obok brata.
- Powiedz mi, dlaczego na obozie zadawałeś się z Leonem? - zapytałam.
- Posłuchaj. - włożył twarz w dłonie i po chwili na mnie spojrzał. - Leon jest moim przyjacielem, a to, że wy macie ze sobą jakiś konflikt, nie znaczy, że ja mam przestać się z nim przyjaźnić. To nie moja sprawa. - powiedział stanowczo.
- Słucham? Nie twoja sprawa? Czyli nie liczy się to, że twój rzekomy przyjaciel skrzywdził twoją siostrę, tak? - podniosłam głos.
- Mam wrażenie, że on wcale tak nie myślał i nic takiego nie powiedział.
- Czemu go tak bronisz? To dupek! Uwierz w końcu, że zrobił to. To przez niego płakałam całe noce! - krzyczałam.
- Violetta, ja nie zakończę naszej znajomości i nie możesz mi tego zabronić.
- Wiesz co? Chciałam, żebyś mnie wsparł, pomógł mi. Jedyne co robisz to we wszystkim utrudniasz. Zmieniłeś się, zostaw mnie samą. - powiedziałam wkurzona.
- To ty się zmieniłaś. - wstał i wyszedł.
Zatkało mnie. Nie rozumiem, co się dzieje. Teraz tak każdy po kolei będzie się ode mnie odsuwać? Nawet własny brat, z którym byłam tak blisko? Wszystko zaczęło się walić, znowu. Przecież kiedyś byłam nękana, teraz mam wrażenie, że to powraca. Boję się, nie chcę znowu tego przeżywać.
Spojrzałam smutnym wzrokiem na nierozpakowaną do końca walizkę i uznałam, że rozpakowywanie dokończę jutro. Było mi cholernie przykro. Wzięłam do ręki telefon i weszłam w kontakty, chcąc zadzwonić do Diego. Zawahałam się, jeszcze nigdy nie rozmawiałam z nim przez telefon. W końcu wybrałam numer i przyłożyłam telefon do ucha. Odebrał po dwóch sygnałach.
- Już się stęskniłaś? - zaśmiał się.
Zaśmiałam się pod nosem.
- Dzwonię, bo chciałam porozmawiać.
- Coś się stało? - zapytał poważnym głosem.
- Nie wiem. Można tak powiedzieć. - odpowiedziałam.
- W takim razie, mów.
- Pokłóciłam się dzisiaj z bratem.
- O co?
- Zaczął mi wmawiać, że Leon nic złego nie zrobił, wywnioskowałam, że kłamałeś z tym.
Po drugiej stronie słuchawki nastała cisza.
- Diego? Jesteś tam?
- Tak, tak, sorry. Przerywało, już jestem. Uwierz mi, przecież bym cię nie okłamał. Pomyśl, po co miałbym to zrobić? To byłoby bez sensu. Możesz mi zaufać. Nie zmyśliłem sobie tego. - tłumaczył.
Uśmiechnęłam się.
- Dziękuję. - powiedziałam.
- Wierzysz mi? - upewnił się.
- Tak, Diego. Wierzę ci. - zapewniłam go.
- Nie bądź taka smutna. Włącz kamerkę, zagram ci coś. - poprosił.
- Okey. - zrobiłam to, co chciał.
Mimowolnie uśmiechnęłam się, gdy go zobaczyłam. Siedział na łóżku z gitarą i patrzył się na mnie. Zaczął grać. Przymknęłam na chwilę oczy. Ta melodia bardzo mnie uspokoiła.
- Jakie to jest piękne! - skomentowałam, gdy skończył.
- Dzięki. - uśmiechnął się.
- Zagrasz to, jak będziesz zdawać do Studia? - zapytałam.
- Chyba tak. - odpowiedział.
- Dziękuję, Diego, że poświęciłeś mi chwilkę. Pójdę już spać, jestem zmęczona. - wymamrotałam.
- Jasne. Przyjdziesz jutro do mnie?
- Bardzo chętnie, napisz mi jutro o której. Pa, kochanie. - wysłałam mu buziaka.
- Dobranoc, skarbie. Kocham cię. - szepnął.
- Ja ciebie też. - wyłączyłam się.
Westchnęłam i poszłam się myć.

I jest kolejny rozdział! Raczej nie dzieje się w nim dużo i długi to on też nie jest, ale jest! Mam nadzieję, że się cieszycie i, że się podobało! Koniecznie zostawcie swoją opinię w komentarzu!
Dziękuję, że jesteście, kocham Was ❤ 

Rozdział zadedykowałam Julci, bo żałuję, że nie zobaczyłyśmy się jeszcze po koncercie, ale mega cieszę się, że mogłam Cię poznać przed koncertem i gdyby nie ochroniarz, który kazał nam już siadać na miejsca, porozmawiałabym jeszcze z tobą ♡

18.03.2017

Rozdział 036 - Maleńka + 100 000 wyświetleń

8 komentarzy:
7 lipca 2015r. (wtorek)
Podobny obraz

Violetta
Obudził nas głośny i nieprzyjemny głos nauczycielki. Musiałyśmy szybko wstać. Od razu weszłam do łazienki i wzięłam prysznic Następnie ubrałam dżinsowe spodenki na wysokim stanie i biały top. Umyłam twarz, wyszczotkowałam zęby i rozczesałam włosy zostawiając je rozpuszczone. Wyszłam z łazienki i usiadłam na łóżku. Czekając, aż wszystkie dziewczyny się ogarną, przejrzałam swoje social media.

Wstałaś, maleńka? ❤ - napisał Diego na messengerze.
Tylko nie maleńka ;)
Idziesz na śniadanie?
Tak, jeszcze czekamy na Fran :)
Ok, czekam na ciebie ;) ❤

Uśmiechnęłam się i wyłączyłam telefon. Niedługo potem z łazienki wyszła Francesca i mogłyśmy zejść na posiłek. Szłam na końcu wciąż patrząc się w ekran telefonu. Nagle ktoś przytulił mnie od tyłu. Po perfumach rozpoznałam, że to Diego. Owinął ręce wokół mojego nagiego brzucha. Miał ciepłe i przyjemne dłonie.
- Cześć, księżniczko. - szepnął mi do ucha.
Od razu przypomniało mi się, że Leon też tak mnie nazywał. Odwróciłam się do niego przodem i położyłam dłonie na jego ramionach.
- Pięknie dziś wyglądasz. - powiedział gładząc mnie po plecach.
Uśmiechnęłam się. Zbliżył swoje usta do moich. Odległość między naszymi wargami była minimalna. Wzięłam głęboki wdech i delikatnie się od niego odsunęłam.
- Diego. Musimy iść. - wymamrotałam wystraszona.
Kiwnął głową zawiedziony. Nie byłam na to gotowa. Nie tak szybko. Ruszyłam prędko do stolika, gdzie zjadłam śniadanie.
Później wsiedliśmy do autokaru i pojechaliśmy do miasta, w którym znajduje się stadion. Właśnie tam zostanie nagrany teledysk. Piosenka ma tytuł "On beat" i będzie hymnem Studia, do którego chcę uczęszczać. Gdy dotarliśmy na miejsce i weszliśmy do środka, robiona była scena. Była prawie już skończona. W obiekcie było tysiące ludzi w różnym wieku. Od małych dzieci do dorosłych ludzi. Nauczyciele wytłumaczyli nam, że teledysk ma przedstawiać nas, młodych artystów śpiewających na scenie, a ci wszyscy ludzie będą fanami, którzy przyszli na nasz koncert. Nie mogłam się już doczekać. Zostaliśmy poprowadzeni za kulisy. Zostawiliśmy tam swoje rzeczy i ruszyliśmy za osobę odpowiedzialną za ten obiekt. Pan pokazał nam, gdzie co jest. Przygotowana była już scena, a trybuny były już zajęte przez przypadkowe osoby, które miałyby być jako widownia. Cały stadion był zapełniony. Brakowało tylko nas, na scenie. Od razu zabraliśmy się za próby. Tańczyliśmy i śpiewaliśmy pod czujnym okiem nauczycieli. Poprawiali błędy i chwalili za postępy. Kiedy uznali, że jest już idealnie, zaprowadzili nas z powrotem za kulisy. Tam czekały już odpowiedzialne za nas osoby.
Znalezione obrazy dla zapytania Tini fryzura- Witaj, jestem Madison. - przywitała się ze mną nieznana mi kobieta.
- Dzień dobry. - odpowiedziałam uśmiechając się.
- Siadaj na fotel. - wskazała ręką. - Uczeszę cię i pomaluję.
Na mojej twarzy pojawiło się zdziwienie. Nie spodziewałam się takiego profesjonalizmu. Wykonałam polecenie. Kobieta zaczęła od malowania. Zrobiła mi delikatny makijaż podkreślając bardziej usta malinową szminką. Następnie zajęła się moimi włosami. Nie robiła z nimi zbyt wiele. Jedynie je lekko zakręciła, aby wyglądały naturalnie.
- I... gotowe. - powiedziała wypuszczając z lokówki ostatniego loka.
- Ale pięknie, dziękuję. - skomentowałam przyglądając się w lustrze.
Znalezione obrazy dla zapytania Violetta live tini
Zaśmiała się i przypudrowała mi jeszcze trochę policzki.
- Możesz iść się przebrać. - powiedziała.
Wstałam z fotela i ruszyłam do garderoby. Po drodze minęłam Leona, który właśnie patrzył się na mnie. Odwróciłam wzrok i poszłam dalej.
- Violetta, tam jest twoja garderoba. Przebierz się. - zatrzymała mnie nauczycielka.
Kiwnęłam głową i weszłam do małego pomieszczenia. Na wieszaku wisiała biała, wpadająca w róż sukienka przed kolano. Na szafeczce leżały białe, koronkowe zakolanówki, a na podłodze stały białe buty na obcasie. Ubrałam się w przygotowane ubranie i przyjrzałam się w lustrze. Uśmiechnęłam się do swojego odbicia. Zawsze chciałam tak pięknie wyglądać. Odkąd byłam mała, marzyłam, żeby występować na scenie. Dzisiaj, choć na chwilę, mogę poczuć się jak gwiazda. Gotowa wyszłam z garderoby i udałam się do dziewczyn. Nagle poczułam, że ktoś mnie łaskocze od tyłu. Podskoczyłam odwracając się.
- Diego! - krzyknęłam śmiejąc się. - Co robisz, głupku?
Ten tylko śmiał się ze mnie. Zmrużyłam oczy.
- Wyglądasz jak księżniczka. - skomplementował.
- Dziękuję. - odpowiedziałam rumieniąc się.
A on... on jedynie mnie przytulił. Ale to był taki miły, taki kochany przytulas. Mruknęłam wtulając się w niego mocno.
- Koch... - urwałam słowo w połowie.
- Coś mówiłaś? - zapytał odsuwając się ode mnie.
Cholera.. Nie wiem, co się stało. Chciałam powiedzieć, że go kocham? Co? Dlaczego? Nie rozumiem samej siebie. Co się ze mną dzieje?
- Yy... nie, chyba ci się wydawało. Strasznie tutaj głośno. Każdy coś mówi... - uśmiechnęłam się zestresowana.
- Pewnie tak.
- Wiesz, gdzie jest Francesca? - zapytałam zmieniając temat.
- Chyba już na scenie. - powiedział.
- Ok, dzięki. - wyminęłam go.
Od razu złapał mnie za nadgarstek i zatrzymał. Dał mi buziaka w policzek i uśmiechnął się. Oddałam uśmiech i poszłam dalej. Dziwnie się z tym wszystkim czuję, nie wiem co mam o tym myśleć. Dotarłam na miejsce. Zostały już włączone kolorowe światła. Podbiegłam do dziewczyn i mocno je przytuliłam.
- Wyglądamy jak księżniczki! - zakręciłam się, a moja sukienka lekko się uniosła.
Zaśmiały się i powtórzyły moją czynność. Wyciągnęłam do przodu rękę z telefonem i zrobiłam zdjęcie z dziewczynami. Nauczycielka klasnęła w dłonie i kazała się ustawić na swoje miejsca. Na całym stadionie zrobiło się ciemno, migały jedynie kolorowe światełka. Rozbrzmiała muzyka i zaczęliśmy nagrywać. Piosenka była już nagrana, dlatego tylko udawaliśmy, że śpiewamy, ruszając ustami.Musieliśmy powtarzać niektóre momenty po kilka razy, bo nie zawsze nam wychodziło tak, jak chcieliśmy. Po kilku męczących godzinach, udało się, skończyliśmy. Kamerzysta pokazał nam pojedyncze ujęcia, które później obrobi. Już wtedy bardzo mi się podobało. Byłam zmęczona, ale szczęśliwa. To była wspaniała, pełna wrażeń przygoda. Nauczyłam się tak wielu rzeczy. Ten obóz jeszcze bardziej przekonał mnie do Studia. Wróciliśmy do garderoby i przebraliśmy się. Wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do autokaru, który już na nas czekał. Usiadłam na siedzeniu obok Francesci. Włożyłam do uszu słuchawki i włączyłam muzykę Shawna Mendesa, Uwielbiam go. Tworzy piękne piosenki i do tego sam pisze te cudowne teksty. A ostatnio mogłam tego spróbować. Nie jest to łatwa praca, ale jeśli ktoś to naprawdę kocha, będzie dla niego przyjemnością. Zamknęłam oczy i wsłuchałam się w muzykę. Wydaje mi się, że zasnęłam. Otworzyłam oczy tuż przed przyjazdem. Opiekunowie pozwolili nam spędzić wieczór, jak tylko chcemy. Razem z Cami i Fran postanowiłyśmy wybrać się na miasto na zakupy. Wsiadłyśmy do autobusu i dojechałyśmy na miejsce. Weszłyśmy do galerii. Byłyśmy bardzo głodne, dlatego na początku poszłyśmy do KFC, aby coś zjeść. Chodziłyśmy od sklepu do sklepu, a gdy wychodziłyśmy z galerii, byłyśmy całe obładowane torbami. Wróciłyśmy do hotelu o 21, czyli tak, jak prosili opiekunowie. Jako pierwsza zajęłam łazienkę i wykonałam wszystkie wieczorne czynności. Musiałam zmyć ten piękny makijaż. Gdy tylko wyszłam pomieszczenia pokrytego kafelkami, padłam na łóżko i zasnęłam.

5 dni później, 12 lipca 2015 (niedziela)
Znalezione obrazy dla zapytania tini sukienka
Dzisiaj jest ostatni dzień obozu. Jest wieczór i właśnie wszyscy przygotowują się do pożegnalnej dyskoteki. Założyłam pudrowo różową spódniczkę przed kolano, a w nią włożyłam białą bluzkę z szerokimi ramiączkami. Fryzurę zrobiła mi Francesca. Gdy już wszystkie byłyśmy gotowe, zeszłyśmy na dół, na salę. Dyskoteka trwała już dwie godziny, aż jeden z chłopaków włączył na projektorze nasz teledysk do "On Beat". Przerobiony, z efektami, wyglądał niesamowicie. Jestem z nas taka zadowolona!
Dyskoteka trwała długo i była najlepszą, na której kiedykolwiek byłam. Wszyscy śpiewali i tańczyli. Tak świetnie się bawiłam. Tańczyłam chyba ze wszystkimi, oczywiście oprócz Leona. Po którymś tańcu z rzędu byłam już naprawdę zmęczona, dlatego podeszłam do barku i nalałam sobie do szklanki soku. Kiedy piłam, poczułam się przez kogoś obejmowana.
- Co tam Diego? - uśmiechnęłam się.
- Chciałbym zatańczyć z tobą jeszcze raz. - powiedział zaciągając mnie na parkiet.
- Ale. Diego, poczekaj!
Spojrzał na mnie rozbawiony.
- Daj mi chociaż dokończyć ten sok. - powiedziałam.
Parsknął śmiechem i gdy skończyłam pić, pociągnął mnie za rękę. Trzymał mnie za ręce i tańczył ze mną jak z księżniczką. Następnie położył swoje dłonie na moich biodrach i patrzył się na mnie wzrokiem... wzrokiem pełnych uczuć. Obrócił mnie kilka razy, a ja straciłam równowagę i wpadłam na niego. Położyłam dłonie na jego klatce piersiowej i spojrzałam mu w oczy. Serce zaczęło mi bić szybciej. Zbliżył się do mnie jeszcze bliżej, dzieliły nas milimetry. Dotknął lekko ustami moich warg i namiętnie mnie pocałował. Bez wahania oddałam pocałunek, czując pełno motyli w brzuchu.
Kiedy zabrakło nam powietrza, spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Uśmiechnęłam się szeroko. Byłam taka szczęśliwa. Spostrzegłam zza Diego Leona. Patrzył się na nas i po chwili odszedł. Nie przejmowałam się nim. Wtedy liczył się tylko Diego. Ponownie spojrzałam się na chłopaka, który przed chwilą mnie pocałował. To wszystko działo się w ułamku sekundy.
- Kocham cię. - szepnął dotykając czołem mojego czoła.
- Ja też cię kocham. - odpowiedziałam bez wahania.

Kochani! Przychodzę do was po bardzo długiej, kilkumiesięcznej przerwie. Tak mi głupio... Robię co raz dłuższe przerwy i to mnie przeraża. Ja chcę pisać, ale nie mam na to po prostu czasu. Dostałam dużą dawkę weny i chciałabym ją dobrze wykorzystać. Zbliżamy się do wątku, którego straasznie długo wyczekuję i jest on przeze mnie bardzo dobrze przemyślany. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba. Nagły zwrot akcji, co? Tak właśnie miało być :D Rozdział wyszedł długi, bo nie wiedziałam, czy go dzielić, ale uznałam, że tak jak jest będzie najlepiej. Jeśli wam się podoba to zostawcie po sobie ślad w komentarzu! Muszę nadrobić wasze blogi! Jest mi tak głupio, tak obiecywałam... Przepraszam, naprawdę. Starałam się... 

Chciałam również wspomnieć, że na blogu wybiło ok. miesiąc temu 100 000 wyświetleń! Z całego mojego serduszka chciałam wam podziękować. Jesteście niesamowici! Bardzo chciałam uzyskać tę liczbę - równo 100 000 ❤ Dziękuję, kochani! To dla mnie wiele znaczy ❤ Pamiętam, że po założeniu bloga w sierpniu 2014r. nie liczyłam na wiele wyświetleń. Liczba wzrastała i wzrastała, ale wciąż była mała, chociaż i tak byłam ogromnie szczęśliwa z 2 000 ;) Dopiero w październiku 2015, tak pamiętam :D, wybiło mi 10 000 wyświetleń, czyli po ponad roku czasu. Ale właśnie to był ten przełomowy moment. Od tych 10 000 liczba zaczęła bardzo szybko wzrastać. W ciągu ok. 2,5 roku uzyskaliśmy 100 000! Jestem taka szczęśliwa! 
DZIĘKUJĘ JESZCZE RAZ ZA TE PRACOWITE I CUDOWNE 2,5 LAT!
❤❤❤

Podobny obraz